Lęk i zamartwianie się są ze sobą bardzo mocno powiązane – można powiedzieć, że zamartwianie jest jednym z głównych „objawów” lęku i sposobem, w jaki lęk próbuje sobie poradzić z niepewnością.
Czym różni się lęk od zamartwiania?
Lęk to stan w ciele i emocjach: napięcie, niepokój, ścisk w żołądku, kołatanie serca, trudność z rozluźnieniem się.
Zamartwianie się to ciąg myśli typu „a co, jeśli…?”, „na pewno coś pójdzie źle”, „muszę wszystko przewidzieć”, które kręcą się głównie wokół przyszłości i najgorszych scenariuszy.
Badania pokazują, że u osób z zaburzeniami lękowymi (zwłaszcza z uogólnionym lękiem) przewlekłe zamartwianie jest jednym z podstawowych objawów – nie dodatkiem.
Po co w ogóle się zamartwiamy?
Z perspektywy badań i terapii poznawczej zamartwianie jest strategią radzenia sobie, choć na dłuższą metę bardzo kosztowną.
Często stoi za nim kilka przekonań, np.:
„Jeśli będę o tym ciągle myśleć, lepiej się przygotuję”,
„Jak przewidzę wszystkie katastrofy, mniej się zaskoczę”,
„Lepiej być w napięciu niż przeżyć nagły cios”.
Model tzw. „unikania kontrastu emocjonalnego” mówi wręcz, że część osób woli czuć stałe, średnie napięcie (ciągłe zamartwianie), niż ryzykować nagłe „uderzenie” emocji, gdy wydarzy się coś trudnego. To trochę tak, jakby psychika mówiła: „jeśli będę stale spięta, nic mnie nie zaskoczy”.
Dlaczego zamartwianie pogłębia lęk?
Problem w tym, że ten sposób „radzenia sobie” działa odwrotnie, niż byśmy chcieli:
im więcej czasu spędzasz w głowie, w czarnych scenariuszach, tym mocniej ciało pozostaje w trybie alarmowym (kortyzol, napięcie mięśni, gorszy sen);
zamartwianie rzadko prowadzi do konkretnych działań – raczej do poczucia bezsilności („myślę o tym cały czas i dalej nie wiem, co zrobić”);
mózg zaczyna kojarzyć: „skoro tyle myślę o zagrożeniach, to znaczy, że naprawdę jest niebezpiecznie” – lęk rośnie.
Badania pokazują, że zamartwianie podtrzymuje i wzmacnia lęk, zamiast go rozładowywać, a praca nad lękiem często wymaga właśnie pracy nad stylem myślenia i tolerancją niepewności.
Co z tego wynika dla Ciebie?
W praktyce:
to, że się zamartwiasz, nie znaczy, że „masz coś z głową” – to znaczy, że Twój układ nerwowy próbuje poradzić sobie z lękiem w jedyny sposób, jaki zna;
im bardziej lęk i niepewność są obecne w Twoim życiu, tym bardziej naturalne staje się „wkręcanie się” w myśli – ale im częściej to robisz, tym mocniej lęk się utrwala;
W terapii:
nadmierne zamartwianie bywa jednym z głównych tematów – uczysz się rozpoznawać ten sposób myślenia, zatrzymywać spirale „co jeśli” i powoli budować inną relację z niepewnością.
Jak hipnoterapia CBT pracuje z lękiem i zamartwianiem?
W hipnoterapii CBT łączą się dwie rzeczy:
podejście poznawczo‑behawioralne (CBT) – praca nad myślami, przekonaniami, zachowaniami, schematami reagowania;
stan hipnotyczny – głębszy relaks i skupienie, które ułatwiają kontakt z emocjami i wyobraźnią oraz „przećwiczenie” nowych sposobów reagowania.
Przykładowo, w pracy nad lękiem i zamartwianiem:
uczysz się rozpoznawać, kiedy zaczyna się „spirala myśli” i jak ją zatrzymać lub osłabić;
w lekkim transie hipnotycznym możesz bezpiecznie przyglądać się lękowym scenariuszom „z boku”, zamiast w nich tonąć – co zmniejsza napięcie i dystansuje od automatycznych myśli;
tworzysz w wyobraźni nowe ścieżki reagowania: np. zamiast automatycznie katastrofizować, uczysz się wracać do konkretów, tu‑i‑teraz, i tego, na co realnie masz wpływ.
Badania pokazują, że łączenie technik hipnotycznych z CBT może wzmacniać efekty pracy z lękiem i stresem – u części osób poprawa jest większa niż przy samym CBT.
Jeśli chcesz popracować nad lękiem w formie hipnoterapii online, więcej informacji znajdziesz tutaj.
